produkcja

Proces produkcyjny stolika kawowego. Bez ściemy.

Dzisiaj dzielę się z Tobą drugim tekstem o kulisach produkcji. Bardzo mi zależało, aby właśnie takie teksty się tutaj ukazywały. Są one dla mnie ważniejsze niż samo przedstawienie produktów. Nie chce zakrzywiać rzeczywistości – prototypy są dla testów. To normalne, że nie wszystko jest w nich jest idealne i uważam, że warto się tym dzielić.

Drugi stolik był dla mnie lżejszym doświadczeniem niż pierwszy, a jego produkcja zajęła zdecydowanie mniej czasu. Z drugiej strony nie uniknęłam problemów produkcyjnych – z giętarką znałam się zbyt krótko, aby wszystko przewidzieć. Co więcej rysunek powstał zanim zobaczyłam mój sprzęt pierwszy raz na oczy, więc pewne rzeczy muszę sobie wybaczyć. Dokładne parametry i opis stolika przedstawiłam w tym poście. Jak wyglądał proces produkcyjny? Czytaj dalej, aby poznać więcej szczegółów.

Projektowanie

W pierwszy momencie chciałam, aby to był stołek do naszej kuchni, jednak już na etapie projektowania wiedziałam, że równie dobrze, a może nawet i lepiej sprawdzi się jako stolik kawowy. Z jednej strony zależało mi, aby projekt był uniwersalny, prosty i pasował do różnego rodzaju wnętrz. Z drugiej nie chciałam powielać pomysłów innych osób, więc wygięcie nóg na dużym promieniu i połączenie ich płaskownikiem do samodzielnego montażu nie wchodziło w grę.

Założenia projektowe:

  • stolik kawowy lub stołek jako siedzisko, miejsce na doniczkę,
  • prosta, uniwersalna forma (ale nie zagięte na duży promień pojedyncze nogi – nuda),
  • dopasowane do różnych średnic blatu,
  • stelaż w całości (zamiast pojedynczych nóg).

Projekt powstał dość szybko. Miałam wizję i wiedziałam jak ma wyglądać efekt ostateczny, w związku z czym uniknęłam etapu niezdecydowania, który czasem mi towarzyszy. Dodatkowo razem z Danielem byliśmy zgodni, że to jest to. Projekt jednak chwilę odczekał z szufladzie zanim zdecydowałam o średnicy pręta oraz sposobie łączenia nóg. Ostatecznie uważam jednak, że podjęłam same dobre decyzję.

Z czego wynikała chwila leżakowania? Po pierwsze priorytetem był dla mnie stolik do salonu. Po drugie jeżeli chciałam, aby stelaż mógł być bazą pod stołek to musiałam założyć większe obciążenia oraz różnego rodzaju dynamikę (co innego postawić sobie kawę, a co innego kilka razy dziennie siadać) – w związku z tym, choć projekt był prosty wymagał więcej przemyśleń.
W projekcie w trakcie produkcji wprowadziliśmy zmiany – porównaj sobie poniżej wstępny projekt kontra rzeczywistość. Chcesz się dowiedzieć dlaczego? Czytaj dalej.

Przygotowanie i wykonanie detali

Detali nie było wiele: trzy równe płaskowniki i tyle samo nóg. W sumie jedynie sześć gięć (w porównaniu do 24 w pierwszym projekcie to naprawdę mało) . Przy cięciu prętów nie robiłam próby na pierwszej sztuce – poprosiłam Daniela o przycięcie od razu trzech sztuk i popełniłam błąd. Jaki mieliśmy problem? Giętarka nie pozwoliła na dwa gięcia tak blisko siebie (popatrz na zdjęciu – jedno gięcie od drugiego w rowku musi być oddalone minimum o średnicę koła). Zaliczyłam wtopę i to taką bardzo szkolną, a nie doświadczonego praktyka. Zmieniłam odległości na najmniejsze możliwe dla mojej giętarki, wydrukowałam nowy przymiar i gotowe. Ostatecznie, chociaż projekt musiał zostać zmodyfikowany to podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i tutaj muszę się z tym zgodzić. Projekt stał się bardziej surowy i ciekawszy moim zdaniem.

Płaskowniki zostały ucięte z wzornika. Tata zaproponował przewiercenie otworów na pręty i to był bardzo dobry pomysł – nie trzeba było ich dodatkowo pasować.

Złożenie

Złożenie stelaża było dość proste. Nie mieliśmy dużych problemów z montażem (to też miła odmiana po pierwszych doświadczeniach). Najpierw spawaliśmy nogi do płaskownika, a dopiero potem połączyliśmy je w całość.

Moją rolą było trzymanie nogi pod kątem. Rada na przyszłość? Powinnam założyć większe odchylenie przy trzymaniu, ponieważ spaw „ściągnął” nogi trochę mocniej niż zakładałam i kąt pochylenia wyszedł mniejszy niż na rysunku. Na szczęście różnice nie były zbyt duże i nie poprawialiśmy tego, jedynie zanotowałam sobie jako uwagę na przyszłość.

Testy

Z uwagi na fakt, że możliwe, że ktoś będzie na tym stołku siadał zdecydowałam się przeprowadzić różnego rodzaju testy wytrzymałościowe. Chciałam być pewna, że nikt sobie na moim produkcie krzywy nie zrobi. Co zrobiłam? Oprócz siadania różnych osób i zbierania opinii obciążałam stelaż masą i wypadł naprawdę dobrze. Nie trzeba się go bać.

Chcesz mieć taki oryginalny stolik kawowy, produkowany z pasji w swoim domu? Napisz do mnie: e-mail: jagoda@pretstyl.pl lub poprzez fanpage, a dogadamy szczegóły. W chwili obecnych sprzedaję je w ramach nierejestrowanej działalności gospodarczej – czas wykonania to około 2 tygodni. Dokładny opis i parametry stolika znajdziesz w tym poście.

Wnioski

  • Mam chęć na więcej, więc działam dalej.
  • Proces produkcyjny cały czas wydaje mi się fascynujący (już od minimum czterech lat i nic nie zapowiada zmiany).
  • Czas, czas, czas – wciąż mam problem, aby poprawnie go oszacować.

Jako, że w pisaniu postów najbardziej lubię interakcję z Tobą, napisz mi proszę co Cię w tym procesie najbardziej zaskoczyło. Jestem ciekawa, który aspekt produkcji jest najmniej znany i najbardziej zadziwiający.

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *